Jak zmotywować się do regularnych ćwiczeń?

Pierwotny wpis, który napisałam wcześniej był podsumowaniem wyzwania plankowego. W zasadzie nie było co podsumowywać, ponieważ dałam plamę po całej linii. Wystarczyło, że doszłam do 1,5 minuty planka, z którą sobie średnio radziłam, abym rzuciła wszystko w cholerę. Wiem, nie tego się spodziewaliście. Napisałam cały wpis, gdzie tłumaczyłam się, dlaczego nie wyszło. Prawda jest taka, że nie chciałam go opublikować, bo było mi zwyczajnie wstyd. Całe wyzwanie wymagało ode mnie w najtrudniejszym momencie poświęcenia w ciągu dnia 5 minut.

Ta żałosna sytuacja zainspirowała mnie do pewnej refleksji, a właściwie powiedzenia sobie wprost, że regularna aktywność stwarza mi problemy. Nie jestem z tego dumna! Zazdroszczę ludziom, którzy regularnie ćwiczą.

Najtrudniejszym momentem jest uświadomienie sobie, że jest się po prostu leniwym. Mogę opowiadać o braku silnej, wewnętrznej motywacji, bla, bla, bla… Powiedzmy sobie szczerze- jeżeli chodzi o ćwiczenia, jestem leniem. Muszę jednak przyznać, że lubię uczucie, jakie mi towarzyszy po ćwiczeniach. Mówiąc bez ogródek, moment ruszenia się z kanapy jest dla mnie bolesny. Z jakiegoś powodu idea regularnej aktywności ciągle siedzi mi w głowie. Pierwsze wyzwanie nie wyszło, ale nie można się poddawać! Prawda?

Postanowiłam wziąć się w garść i przypomniałam sobie słowa pewnej mądrej osoby, która mi powiedziała „jak się chce, to się szuka sposobów, a jak się nie chce, to się szuka powodów”.

Przegrzebałam kilka stron internetowych/blogów, gdzie są opisane różne metody motywacyjne. Szczerze powiedziawszy większość z nich pt. „inspiruj się innymi”, „kup fajny strój do ćwiczeń” itp. jest do kitu. Znalazłam jednak kilka fajnych puntów, na których się skupiłam.

  1. Cel- dzięki niemu mam być silnie zmotywowana. No dobrze, tylko jaki to ma być cel? Chcę regularnie ćwiczyć, ale po co? Bo z mojego krótkiego doświadczenia z regularnym bieganiem i chodzeniem wiem, że wtedy czuję się silniejsza fizyczne. I ogólnie czuję się spoko 😉
  2. Znalezienie aktywności, która mi pasuje. Proste. Najbardziej odpowiada mi chodzenie i ćwiczenie w domu różnych zestawów, które sama wymyślam. Nie nudzę się przy tym.
  3. Stworzenie nawyku- oooo mamo! To chyba będzie najtrudniejsza rzecz ever! No ale dobra, Moim nawykiem mają być 3 treningi tygodniowo. W tym celu wyznaczyłam sobie stałe dni: wtorki, czwartki i niedziele.
  4. Na początek- realne cele. Żeby się nie zniechęcić przez pierwszy miesiąc będą to treningi 30 minutowe. Oby nie codziennie! 😉
  5. Nie odkładanie treningu na kolejny dzień. Termin treningu jest zobowiązujący.

A ponieważ dzisiaj jest wtorek, dlatego ruszyłam z kopyta i rozpoczęłam trening!

Jeżeli macie doświadczenia dotyczące motywacji, jakieś fajne materiały, które Wam pomagają w regularnych treningach- dajcie znać! Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

Pozdrawiam,

Ania

 

Podobało się?

← Previous post

Next post →

5 Comments

  1. „Jestem leniem”, „nie mam charakteru do ćwiczeń”, jeśli tak o sobie myśleć, jestem pewna, że problem z regularnością będzie wracał. Moja droga, pytanie do Ciebie brzmi: skąd wiesz, że jesteś leniem? Skąd wiesz, że nie masz charakteru?

    • No tak, to takie samospełniające się proroctwo… Trzeba mieć do siebie odpowiednie podejście i sprawdzać na samym sobie co nas motywuje 🙂 Ja chyba już mam sposób, ale jeszcze chwilę wstrzymam się z ogłaszaniem tego na forum… Jeszcze to sprawdzam 😉

  2. Przemysław

    Przy wyrabianiu nawyku pomocne jednak jest by był on codziennie aktywowany tak byś automatycznie go wykonywała bez zastanawiania się, spoglądania w kalendarz itp.
    Nie oznacza to wcale, że codzień ma być siłownia – wystarczy założenie, że codziennie jakaś aktywność. Przecież nic tak dobrze nie rozbudza z rana jak kilka serii 😉

  3. Punkt 6. Czasem dobrze jest mieć kompana do ćwiczeń który będzie Cie motywować:D Zgłaszam się na: wtorki, czwartki i niedziele 😉

Dodaj komentarz

RSS
Facebook
Facebook
PINTEREST
PINTEREST
INSTAGRAM