Jak zaoszczędzić na planie treningowym

Przyszedł dzień w moim życiu, kiedy pogodziłam się z myślą, że brakuje mi charakteru do ćwiczeń w domu, a bieganie mnie nudzi. Fitness w klubie nie jest dla mnie, o czym miałam okazje przekonać się, a basen no cóż… też po prostu nie. Zawsze chciałam spróbować ćwiczeń siłowych, ale bałam się. Oczywiście przeczytałam zbyt wiele internetów, żeby obawiać się o rozrost mięśni- nie jest to takie łatwe, jak się wydaje. Czego się bałam? Otóż tego, że wejdę na salę i nie będę wiedziała co mam ze sobą zrobić.  Wstydziłam się, że nie wiem, do czego służą poszczególne maszyny, nie wiem ile serii i ile powtórzeń mam robić. Pomyślałam, żeby kupić u trenera plan treningowy, ale co z tego, że miałabym go w dłoni- plan, nie trenera 😉 skoro i tak nie wiedziałabym, czy trzymam dobrze plecy, ramiona itp.  Oczywiście wiem, co powiecie. Najlepiej zacząć trenować z trenerem. Niestety nie wygrałam w Lotto 30 milionów, żeby móc pozwolić sobie na aż tak duży wydatek miesięczny. Dodatkowo, to co krępowało mnie na siłowni, to Ci wszyscy wylansowani ludzi. Modne designerskie ciuszki do ćwiczeń, dziewczyny, które są w pełnym make- upie i wyglądają jak milion dolarów.

Wpadłam na pomysł, który wydaje mi się sensowny. Mało tego. Ja wdrożyłam go w życie. Co zrobić, żeby mieć ciastko i zjeść ciastko? Nie jedzcie ciastek- to tylko taka przenośnia 😉

Wykupiłam sobie jeden trening z trenerem personalnym z rozpisaniem treningu indywidualnego. Wybrałam siłownię tylko dla kobiet. Stwierdziłam, że na początku w takim miejscu będę czuła się bardziej swobodnie.

Jak to wyglądało? Przyszłam do siłowni, przebrałam się i zaczęłam działać z Przemkiem- trenerem. Podczas rozgrzewki trener przeprowadził ze mną wywiad. Pytał, nad czym chcę popracować, jaki mam tryb pracy, ile razy w tygodniu mogę ćwiczyć. Gdy już skończyłam rozgrzewkę, zaczęliśmy układać plan treningowy, który obejmuje ćwiczenia z masą własnego ciała, wolnymi ciężarami i na maszynach. Wykonywaliśmy jedno ćwiczenie, a Przemek tłumaczył, jak ono powinno wyglądać, co jest ważne i dlaczego. Zapisywaliśmy, jak każde ćwiczenie ma wyglądać, po ile serii i ile powtórzeń mam wykonywać. Całość kończę cardio. Plan przygotowany dla mnie trwa około 1,5 godziny i trenuję trzy razy w tygodniu. Co dwa tygodnie mam delikatnie zwiększać ciężary, a po dwóch miesiącach mam pojawić się na kolejnym wspólnym treningu, aby dobrać nowe ćwiczenia i stawiać kolejne cele.

Jestem właśnie po pierwszym tygodniu wykonywania planu i powiem Wam szczerze, że miałam bardzo dobry pomysł z tą opcją. Idę na siłownię, wiem co mam ćwiczyć, jak mam ćwiczyć, a gdy mam jakiś problem, to zawsze mogę podejść do Przemka i poprosić o pomoc. Idę na siłownię i nie kręcę się między maszynami, jak smród po gaciach nie wiedząc, co ze sobą począć.

Pierwszy tydzień był ciężki. Cały czas miałam zakwasy i uczucie „spuchniętych” mięśni. Teraz jest lepiej, ale jeszcze długa droga przede mną. Podobno pierwsze trzy tygodnie są najcięższe. Na ten moment cieszę się atmosferą, jaka tam panuje. Nie ma lansiarskich dziewczyn, ludzie są mili i uśmiechają się do siebie ze zrozumieniem 🙂

Jeżeli do tej pory na siłowni kierowałaś się tylko w stronę bieżni czy orbitreka, to moja rada jest taka, żebyś spróbowała innych dobrodziejstw takiego miejsca. Dobierz siłownię, która Ci odpowiada, a jeżeli tak jak ja boisz się podejść do tematu samodzielnie, to nie musisz wydawać pieniędzy na komplet treningów z trenerem. Wystarczy wykupić pierwszy. Oczywiście, kiedy trening zacznie Cię nudzić, to po kilku tygodniach możesz wykupić dodatkowy trening z trenerem, na rozpisanie bardziej zaawansowanego planu.

Podobało się?

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. No i jak idą treningi?
    Każdy ma inaczej, ja się buntuję, kiedy ktoś mi narzuca, co mam robić, choć mam trenera biegowego. Wolę jednak podążać sama za sobą, z tym, że jestem osobą silnie zmotywowaną wewnętrznie. Co kto lubi:)

    • Iwona, na pewno niebawem będzie o tym wpis 🙂 Miałam przerwę długa w trenowaniu. Teraz powróciłam, ale z innym trochę podejściem – i o tym niedługo napiszę 🙂

Dodaj komentarz

RSS
Facebook
Facebook
PINTEREST
PINTEREST
INSTAGRAM