5 najbardziej wkurzających rzeczy w pracy biurowej

Jestem pracownikiem jednej firmy już od ponad ośmiu lat i każdego dnia jestem świadkiem, jak bardzo „moja” korporacja się rozwija. Duże firmy mają to do siebie, że ludzie przychodzą i odchodzą… czasami mam wrażenie, że aż przeciąg czuje od tych zmian. W mojej formie zdążyłam przeżyć kilka zmian jej nazwy, zmianę prezesa, zmianę w zarządzie i wiele innych, jednak pewne rzeczy się nie zmieniają. Niestety. Oto moja subiektywna lista – 5 najbardziej wkurzających rzeczy w pracy biurowej.

1. Smacznego razy 1000

Idę do kuchni lub jadalni, żeby w spokoju zjeść obiad. Siadam przy stole i otwieram książkę. Jedyna chwila relaksu w ciągu 8 godzin pracy. Chwila skupienia na czymś innym. Dobry, domowy fit-obiad, książka i Ja. No i się zaczyna, psia krew! Co chwila dostaję w pysk tym , pieprzonym życzeniem „smacznego”. Leci z lewej… leci z prawej… Wszyscy wyszli z kuchni uf… chwila odpoczynku… figa z makiem! „Smacznego”, „smacznego”, „smacznego”… Prawdziwy terror! Myślę, a nawet jestem przekonana, że właśnie tak wygląda piekło. Czy nikt z tych ludzi nie rozumie, że życzenie komuś „smacznego” nie jest kulturalne?!  No mówię Ci, tak bardzo tego nienawidzę, że pod koniec posiłku poziom mojej agresji to +1000. Smacznego!

2. Brudne toalety

Idę do łazienki załatwić swoje potrzeby, wchodzę do kabiny i co zastaję? Brąz na porcelanie oraz niemiłosierny smród, chociaż odświeżacz stoi obok. Ktoś już zajął kabinę obok, a ja znajduję się w patowej sytuacji. Mam trzy wyjścia. Wyjście numer jeden – zostawiam temat tak jak jest, załatwiam swoje sprawy i wychodzę. Muszę wziąć pod uwagę prawdopodobieństwo, że akurat od razu po mnie ktoś wejdzie do kabiny i pomyśli, że ten syf jest mój – ta opcja odpada. Wyjście numer dwa – odświeżam atmosferę i sprzątam po kimś kibel – nawet nie ma mowy! Wyjście numer trzy – wychodzę i czekam, aż druga kabina się zwolni. Żarty, żartami, ale naprawdę nie rozumiem, jak można być taką świnią i zostawiać po sobie taki syf! Aż tak niektórym poprzewracało się w głowach, że wydaje im się, że ktoś będzie po nich sprzątał?! 

 3. Slalom z zupą między ludźmi

Ludzie pracujący w biurach uwielbiają stać na środku. Na środku pokoju, na środku korytarza, na środku kuchni. Wydaje mi się, że gdy widzimy kogoś, kto niesie gorącą herbatę albo miskę gorącej zupy, to przepuszczamy tę osobę dla jej i swojego bezpieczeństwa. Jak się okazuje, stanie na środku i rozmawianie ma dużo większy priorytet niż własne (i czyjeś) bezpieczeństwo. Stójmy na środku… tam jest najlepsza energia do omawiania ważnych spraw. Inni niech robią slalom, trochę ruchu im się przyda.

4. Pozostawianie po sobie syfu

Z moich obserwacji wynika, że ludziom w biurze wydaje się, że jak jest firma sprzątająca, to nie muszą wokół siebie sprzątać. Błąd! Czemu ludzie nie wyrzucą do śmietnika pudełka po herbacie, jeżeli zużyli ostatnią torebkę z opakowania? Albo czemu nie wyrzucą do śmietnika pustego pudełka po mleku? Czy Ci ludzie zostawiają po sobie syf także w swoich domach? Możesz mi wierzyć albo nie ale czasami jak wchodzę po kimś do sali konferencyjnej, to ręce opadają. Puste, brudne kubki i szklanki są wszędzie! A jest jeszcze gorzej, jak do takiej salki przychodzę z gościem… i jedyne co mogę zrobić to głupkowato się uśmiechać i zacząć sprzątać, bo ktoś inny okazał się leniwą larwą. 

 5. Kradzież jedzenia

Szczęśliwie nie zdarza się to zbyt często, ale jeżeli już się zdarza, to jest niesamowicie irytujące. Rozumiem, ktoś został po godzinach, był głodny, pizzy nie dowozili. Na Boga, nikt nikomu nie żałuje, ale można zostawić jakąś kartkę, przeprosić i następnego dnia odkupić. Ludzie naprawdę rozumieją takie sytuacje. Nie trzeb kraść. O ile sama kradzież jedzenia nie jest tak częsta, po „pożyczanie odrobiny” ketchupu, musztardy itp., jest notoryczne. Ludzie! Jeżeli pracuje kilkaset osób i każdy „pożyczy tylko troszkę” mojej musztardy, to po kilku dniach okazuje się, że nic mi nie zostaje! Miejcie litość i zostawcie nieswoje rzeczy w spokoju! 

Podsumowując, żyj i daj żyć innym. Sprzątaj koło siebie i nie ignoruj człowieka koło Ciebie. I nigdy nie kradnij czyjegoś jedzenia… to niedopuszczalne!

Podobało się?

← Previous post

Next post →

4 Comments

  1. Cieszę się, że mam swój gabinet:)

  2. Jak pracowałam w Korporacji mnie też to wkurwiało!

  3. Dżoana

    I mlekożłopy też należy dodać do listy!
    To prawie to samo, co domowe masłojady. 🙂

Dodaj komentarz

RSS
Facebook
Facebook
PINTEREST
PINTEREST
INSTAGRAM